[...] istota ludzka
nie wyraża się w sposób bezpośredni i zgodny ze swoją naturą, ale zawsze w
jakiejś określonej formie i że owa forma, ów styl, sposób bycia nie jest tylko
z nas, lecz jest nam narzucony z zewnątrz [...] Zawsze, bez przerwy szukamy
formy i rozkoszujemy się nią lub cierpimy przez nią i przystosowujemy się do
niej lub gwałcimy i rozbijamy ją, lub pozwalamy aby ona nas stwarzała.
W. Gombrowicz, Ferdydurke
Zastanawiasz się choćby
chwilami, jaką część swoich myśli dzielisz z innymi? Do niedawna czułam się w
nich odosobniona, oddzielona kloszem z hartowanego szkła, w którym ludzka
ciekawość ryła płytkie rysy, ale nie zdołała nigdy wywołać choćby drobnego pęknięcia. Ale przyszedł Ktoś, kto przyniósł ze sobą
gwałtowną zmianę i szybko nauczył mnie, że odpowiedni człowiek szybko ujrzy
szczeliny tak łatwo przez innych pomijane, że niemal zapomniane przeze mnie
samą. Nauka ta jednak równie szybko została odsunięta, na rzecz tego, co
wyuczone. Bądź czujna, nie obnaż się za bardzo, otworzysz się, a Cię wyśmieją.
Przecież nikt nie zrozumie. Miał rację, że nie tak trudno odgadnąć, co komu
chodzi po głowie. Zgodnie z tradycją musiałam negować, mimo że nie miałam
argumentów. Ale to prawda -choćbym nie wiem jak bardzo samotna czuła się w
swoich myślowych mirażach, ten, kto naprawdę chce, zobaczy wszystko jak na
dłoni. Na palcach wkradnie się wtedy do głowy wstyd i przykucnie chowając się przed
niespodziewanym odkrywcą.
To oczywiste, że czujemy się obnażeni, obdarci z
wszelkiej osłony, ale takimi nas właśnie stworzono. Metaforycznie nagimi. Wydałoby się, że żadna nagość dzisiaj
nie zawstydza – jakże wielka to pomyłka! Żadna z dostępnych nie jest prawdziwa,
każda ubrana w jakiś wzór, dostosowana do kanonu czy to urody, czy kultury – w zależności,
o czym mowa. Tak nagle stanąć przed kimś z nagą myślą? Nie ubraną, nie
przykrytą czy choćby nie okraszoną jakimś ozdobnikiem, wymijającym dodatkiem?
Cóż, wielu może o tym marzy, ale w czyn wprowadzają nieliczni. Jeśli w ogóle
znajdzie się jakiś śmiałek. Wymaga bowiem odwagi, żeby przede wszystkim samemu
na siebie spojrzeć bez filtra odrzucającego defekty, elementy niespójne ze
społecznym repertuarem. Przyjmując określoną rolę, szybko i niejako intuicyjnie odnajdujemy
przypisaną do niej fasadę. Chcąc ucieczki brniemy z jednego odgrywanego dramatu
w inny.
I może rację miał Gombrowicz, że
…nie ma ucieczki przed gębą, jak tylko w inną gębę, a przed człowiekiem
schronić się można jedynie w objęcia innego człowieka.